Od tłumaczki: Prosiłabym o zostawienie jakiegokolwiek komentarza. Chciałabym się dowiedzieć, ile osób to czyta :)
Harry obudził się wcześnie w czwartek rano. Leżał w łóżku oszołomiony, czekając aż jego oczy otworzą się całkowicie. Kiedy był w pełni świadomy, tego, co się dzieje, wpadł na dwa pomysły.
Mógł wstać i być sam, gdy niebo było jeszcze ciemne, albo mógł spać dalej i obudzić się zgodnie z planem.
Odpowiedź była dość oczywista. Harry ponownie zamknął oczy i przyciągnął poduszkę bliżej ciała. W ciągu kilku minut zasnął spokojnie.
***
Kończył jeść śniadanie, a jego matka trąbiła klaksonem na zewnątrz. Harry wybiegł i wskoczył do samochodu. Anne ruszyła samochodem, Harry spojrzał za siebie na róg domu, który prowadził do ogrodu. Zobaczył tam chłopca o niebieskich oczach, huśtającego się jak zawsze na tej samej huśtawce.
Harry odetchnął z ulgą, wiedząc, że Louis nie całkiem go opuścił, nadal istnieje i najprawdopodobniej będzie czekać na niego, kiedy wróci do domu ze szkoły.
- Hej. - szepną Liam, kiedy byli już w klasie. Harry spojrzał na niego i uniósł brew w odpowiedzi. - Będziesz na imprezie w sobotę?
Harry siedział na krześle, podczas gdy jego umysł próbował zarejestrować co do niego mówił Liam. Racja. Impreza w sobotę. U Danielle. Z Liamem. Zacisnął usta i wyluzował się na krześle. - Zapomniałem powiedzieć mamie.
Liam przewrócił oczami i spojrzał na przód klasy, aby upewnić się, że nauczyciel nie zwraca na nich uwagi. - Cóż, zdaje się, że przyjeżdża ona dzisiaj po Ciebie. W takim razie, zapytam się jej czy możesz przyjść.
Harry westchnął i położył głowę na ławce. Jedynym powodem, dlaczego zapomniał o imprezie, było to, że ciągle myślał o Louisie. Wydawało się, że Louis był jedynym priorytetem w życiu, jak w tej chwili. Oczy Harry'ego rozszerzyły się, będąc ukrytymi za ramionami. On nawet zapomniał o pracy domowej i o tym, że jego klasa będzie pisała test. Wszystko z powodu tego jednego anioła o błękitnych oczach.
Myśli Harry'ego wędrowały do Louisa i jego doskonałości. Jego uroczy, mały nosek. Jego długie rzęsy i różowe usta. On był wspaniały. Harry nawet nie chciał myśleć o jego ciele.
Jak stwierdzono wcześniej, Harry nie bardzo wierzył we wszystko, co mówiła Biblia. W rzeczywistości, nie był pewien, czy naprawdę wierzy samej Biblii. Wiedział, że złe było myślenie o tym, ale nie wierzył do końca Bogu i jego mocy. Czy naprawdę trzeba się stosować do księgi napisanej tysiące lat temu, kiedy nie było wystarczająco dużo przepisów i ograniczeń jak dzisiaj?
I dobrze, że raczej lubił chłopców. Chodziło o to, że czuł pociąg do chłopców już od wieku dwunastu lat. Kiedy jego kuzyn przypadkowo upadł na niego i ich usta się dotknęły, a całe ich ciała zostały ściśnięte razem. Harry wtedy spędził tydzień w zaprzeczaniu swojej seksualności. Walczył ze sobą, wiedział, że Bóg będzie się boczyć na niego, jego matka wyrzuci go z domu, a Liam go opuści.
Ale kiedy wpisał w Google "Skąd wiesz, że jesteś gejem?" wszystkie znaki zostały zsumowane, a sposób w jaki patrzył na chłopców był całkowicie inny. Przyjął to, kim był.
Liam go wspierał i wcale nigdzie nie uciekł.
A co jeśli Louis nie czuł tego samego... co on czuł? Co jeśli Louis już nie będzie chciał z nim rozmawiał? Co jeśli będzie się go brzydził lub bał? Harry westchnął. Louis mnie nie skrzywdzi, prawda? On nie jest taki! Przynajmniej mam taką nadzieję...
***
Harry wrócił do domu trochę przygnębiony. Naprawdę nie miał nadziei, że zastanie Louisa.
- Jesteś głodny, kochanie? - zapytała Anne, kiedy wszedł przez drzwi. Pokręcił głową i ruszył po schodach, nie patrząc na zmartwione oczy matki.
Otworzył drzwi do swojego pokoju i zastygł gwałtownie. Tam, na jego łóżku, siedziała mała blondynka. Jej włosy były związane w kitkę, a jej duże niebieskie oczy patrzyły na Harry'ego. Miała na sobie sukienkę i wysokie podkolanówki.
Harry otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale nic z nich nie wyszło, był zbyt oszołomiony, aby odezwać się do nieznajomego. Dziewczynka nieśmiało się uśmiechnęła i powili podniosła palec do swoich różowych ust. Ona była w jego pokoju, na jego łóżku. Oczywiście, że była.
- Harry. - odezwał się głos za nim. Harry odwrócił się, a blondynka szybko podbiegła do drzwi i je zablokowała. Harry czuł jak ogarnia go panika, zobaczył Louisa, który patrzył na niego z poczuciem winny.
- Louis! C-co ty... Kim ona jest? Co do cholery... - zaczął się jąkać, jego oczy były szeroko otwarte.
- Harry, proszę uspokój się! Ja naprawdę... naprawdę Ci to wszystko wyjaśnię! - wyszeptał Louis. Dziewczynka podeszła do Harry'ego i złapało go za rękę, ignorując, kiedy się wzdrygnął, od temperatury jej ciała. Zaprowadziła go do łóżka.
Harry patrzył na dwoje nastolatków o niebieskich oczach, kiwnął powoli głową. - Więc... - powiedział niskim tonem.
- Dobrze, dobrze. Nazywam się Louis Tomlinson. - Harry podniósł brew i przerwał. - Uh, dzięki za informację. Możesz mi powiedzieć, dlaczego w moim pokoju jest zamrożona dziewczynka?
Louis westchnął. - Dobrze. Ale musisz obiecać, że nie będziesz mi więcej przerywał. Łatwo się denerwuję.
Harry przewrócił oczami, ale kiwnął głową na tak, zachęcając Louisa, aby kontynuował.
Louis zwilżył wargi językiem i wrócił do miejsca w którym stał. Spojrzał na dziewczynę siedzącą obok Harry'ego zanim zaczął rozmowę.
- Mieszkam tu od 1921 roku... razem z moimi czterema siostrami. My wciąż tu mieszkami i pilnujemy domu, ponieważ nasz ojciec zbudował go na naszą część, chcemy mieć pewność, że nic tu się nie zmieni. Żeby mieć tą pewność, musimy pilnować osób, które tutaj mieszkają. Dziewczyna która siedzi obok Ciebie jest moją najstarszą siostrą, Charlotte. Jest też Felicite i bliżniaczki Phoebe i Daisy. Ja naprawdę nie mam zamiaru Cię straszyć, ale to jest nasz dom i jest już nim ponad osiemdziesiąt lat... Wszyscy zginęliśmy w 1932 roku... od tego czasu trzymamy się razem.
Harry nie wiedział jak zareagować. Był odrętwiały, w szoku, po prostu nie wiedział co się dzieje.
- Nie.. uh... - nie umiał zestawić słów. - Nie ma mowy, to jest nie możliwe. Nie, nie, nie. Nie możesz tak po prostu włamywać się do mojego domu.
- Naszego domu. - powiedziała cicho Charlotte, wpatrując się w panikę, która widniała w oczach Harry'ego. - To jest nasz dom.
- Nasz dom. - powtarzał w głowie Harry, zanim upadł nieprzytomny w ramiona Charlotte.
Jest nasz.
omg, to jak do tej pory najciekawszy rozdział, czekam na następny ☺
OdpowiedzUsuńO kurwa ;o
OdpowiedzUsuńWiedziałam, że tu jest coś nie tak :o
Wiedziałam :o
Takie to dziwne...
Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział..
@OwhMyStyles x
czytam z entuzjazmem, to jest świetne ( od początku wiedziałam że LouLou nie jest "zwykły") czekam na następny @raoua_blooox
OdpowiedzUsuńCzytam! To jest fenomenalne.
OdpowiedzUsuńNie jaram się 1D. Nawet ich już nie słucham. Ale to kocham. ♥
OdpowiedzUsuńauntgoodadvice
Co się stało, że oni zginęli, hm
OdpowiedzUsuńTo niezwykłe, bardzo
Czekam na następny!
@ilypena
Wow :O wow wow wow wow ale akcja wow :O nie moge sie doczekać następnego. Wspaniale tlumaczysz :)
OdpowiedzUsuń@cutelarreh
:) to jest świetne. czekam na następny :)
OdpowiedzUsuń@my_justin1994
Jej super. Cudowny rozdzial. Akcja zaczyna sie rozkrecac...juz nie moge sie doczekac co bedzie dalej!!
OdpowiedzUsuńszybko następny!
OdpowiedzUsuń@luvmycrazy
Znalazłam dzisiaj tego bloga i przeczytałam w ok. pół godziny. Tak mnie ta historia wciągnęła. Szkoda, że rozdziały są bardzo krótkie, ale treść w nich jest niesamowita. To jest mój ulubiony rozdział. Spodziewałam się, że Lou jest duchem, ale i tak był to szok dla mnie po przeczytaniu. Dziękuje Ci, że to tłumaczysz :) @rock_mee_zayn
OdpowiedzUsuńkocham cie za to tłumaczenie <3 świetnie ci to wychodzi ;3 @nialler_hungry
OdpowiedzUsuńO ja ciebie.. Nie mogę się doczekać następnych notek :D
OdpowiedzUsuń