Od tłumaczki: Uprzedzam, że rozdział jest nie sprawdzony, po prostu nie miałam czasu. Obiecuję, że sprawdzę jutro. Dodaję teraz, żebyście nie czekali.
To była prawdopodobnie najlepsza noc Harry'ego. Okej, można było powiedzieć, że nie do końca najlepsza, ale spał dziewięć godzin, a to i tak sukces. Obudził się z uśmiechem na twarzy, jego mięśnie były rozluźnione, a ciało miało odpowiednią temperaturę.
I wtedy przypomniał sobie szkołę. Mimo, że miał swojego najlepszego przyjaciela, który go chronił i czynił go szczęśliwym, wciąż nienawidził lekcji, prezentacji i projektów.
Z jękiem wstał z łóżka i ruszył do łazienki po drugiej stronie korytarza. Był wtorek, czyli Gemma była na popołudniowych zajęciach, które rozpoczęły się o trzeciej. Oznaczało to, że rano był sam w domu.
Włączył wodę i zdjął ubranie. Pomyślał o Louise. Louis był idealnie połączony, zabawny i opiekuńczy. Harry wiedział, że będzie przy nim w mgnieniu oka, gdy coś mu się stanie, mimo tego że znał go tylko kilka dni. Harry potrzebował trochę więcej małego poczucia pewności, że jemu nie stanie się krzywda... uh, jeszcze raz.
Harry potrząsnął głową i wszedł pod prysznic, uczucie ciepłej wody na plecach, rozwiało wszystkie jego myśli o Louisie.
***
- Harry! - Liam podbiegł do swojego przyjaciela, a jego ekspresja była szczęśliwa o ósmej rano. Harry zastanawiał się, jak Liam mógł trzymać się planu z jego codziennymi, porannymi pracami. Liam powiedział mu jakiś czas temu o tym, że jego dzień zaczynał się o piątej rano, bo chodził na praktyki bokserskie. Harry szczerze by zwariował, gdy miał się budzić tak wcześnie.
- Harry? Miałeś ciężki poranek? - Liam zmarszczył brwi. Nie miał jak porozmawiać z Harrym, aż do tej pory. Zawsze był zadowolony z niego, razem z jego mamą. Więc, co siedziało w umyśle jego najlepszego kolegi?
Harry potrząsnął lekko głową i rozglądną się, zanim jego wzrok osiedlił się na Liamie, stojącym przed nim. - Dlaczego jesteś taki roztrzepany?
Liam uśmiechnął się, zapominając całkowicie o jego trosce o swojego przyjaciela. - Danielle zaprosiła nas na imprezę w ten weekend. Najpierw zapytaj się o zgodę mamy, wiem jaka ona jest opiekuńcza.
- Pozwoli mi. Ona się mnie pozbędzie z domu, przy każdej okazji. - westchnął Harry i skrzyżował ręce na piersi.
- Świetnie, w takim razie do zobaczenia. - Liam uśmiechnął się i poszedł do Danielle i grupy jej przyjaciół. Harry oblizał wargi i sunął dookoła oczami po wszystkich uczniach. Harry był w zasadzie niewidoczny dla setek studentów, ale był jeden, któremu przeszkadzał. Jeden raz, został popchnięty, potknął się i upadł. To był jeden z incydentów w którym w ruch poszły pięści.
Po tym jego matka skarciła go o przemocy i jak to jego gniew nie powinien być wystawiony na kogoś innego. Harry warknął i podciągnął koszulkę do góry, odsłaniając swoje blizny które powstały, w walce z depresją. Wykrzyczał słowa, które zmieniły jego życie, ale na lepsze. - Dlaczego muszę brać to na siebie, mamo? To wcale mi nie pomaga!
Anne zaczęła płakać i przytuliła się do Harry'ego, który natychmiast objął matkę i zaakceptował jej decyzję, aby chodzić do terapeuty i pomóc sobie wygrać wojnę z "ciemnością". Zdiagnozowano u niego ciężką depresję, którą miał od trzynastego do szesnastego roku życia. W końcu, po tym wszystkim, był szczęśliwy i po raz kolejny uśmiechał się do siebie.
Teraz, w wieku osiemnastu lat, Harry czuł się jakby miał pokonać tą drogę ponownie. Jednak wiedział jak walczyć, żeby łatwo zobaczyć światło i skopać tyłek depresji. Wiedział również, że gdyby czuł się smutny, jego mama zawsze będzie obok niego, aby mu pomóc. Z drugiej strony nie chciał, żeby jego mama była zbyt zestresowana z jego powodu, dlatego postanowił zachować to dla siebie, chociaż to nie była dobra decyzja.
Winny jego "depresji" nigdy nie odszedł, ale Harry nigdy nie bał się go ponownie, ponieważ Karen, przyjaciółka Anny z kościoła, poinformowała swojego syna o sytuacji Harry'ego i Liam od zawsze, zobowiązał się do siebie i Anny, że nigdy nie pozwoli nikomu skrzywdzić Harry'ego. Dotychczas Liam miał ich wszystkich pełne zaufanie, a Harry lubił myśleć o Liamie jak o starszym bracie.
Jego "starszy brat" w zasadzie teraz, hm... porzucił go na środku placu szkolnego.
Harry pobiegł do budynku szkoły, do swojej klasy, zanim zadzwonił ostrzegawczy dzwonek.
***
Dla większości nastolatków, jazda z rodzicami samochodem jest do bani, skoro nie masz wolnej ręki i utkniesz ze skomleniem swojej mamy. Ale dla Harry'ego to było wielką ulgą. Uśmiechał się jak szalony, gdy jego mama powiedziała mu, że będzie dzisiaj w domu na noc. (Wcześniej pracowała, więc nigdy jej nie było.)
Po ostatnich incydentach, które miały miejsce, gdy był sam w domu, to chciałby, żeby jego mama była z nim tam zawsze. Grande Manor trudno było zaufać. To było do przewidzenia, przecież wszystko mogło zdarzyć się w tym domu. Dobre lub złe, ten dom był starożytny i Harry wiedział dużo o historiach tego miejsca, czasami czuł się, jakby miał w środku bibliotekę.
Poszedł pędem w stronę domu i wziął szybki rzut oka na huśtawkę, mając nadzieję zobaczyć tam pięknego bruneta, kołyszącego się tam i z powrotem.
Nic.
Może Louis jest na podwórku...
Pomyślał Harry, zanim jego nogi ruszyły w stronę domu, ignorując wołania własnej matki. Wędrował oczmi nad rzędami roślin, starając się dostrzec nawet głupiego kawałka białej tkaniny czy niebieskich oczu.
Nic.
Harry zmarszczył brwi, zanim powoli jeszcze raz obejrzał się dookoła. Bez znaku chłopca, Harry odwrócił się i szybko pobiegł z powrotem do swojej matki, zbliżając się z wymówką, że widział coś podejrzanego i tylko chciał się upewnić, że to nic takiego.
Anne uśmiechnęła się i pocałowała go w głowę. Zaprowadziła go do domu i zrobiła herbatę, podczas gdy czekali na przyjazd Gemmy.
***
Następny dzień był niemal powtórzeniem ostatnich dwudziestu czterech godzin, z wyjątkiem tego, że Harry był sam. Jego matka spieszyła się do pracy, nawet nie podjechała pod ich dom, tylko wysadziła Harry'ego kawałek dalej, na drodze. Szybko się pożegnała i ruszyła samochodem, pozostawiając zielonookiego chłopca z torbą pełną książek i zeszytów.
Harry miał strasznie dużo nauki. Szło mu dobrze z angielskiego i biologi, bo brał udział we wszystkich dodatkowych lekcjach i konkursach w swoich latach gimnazjalnych. Wiedza o społeczeństwie była łatwa, jak inne przedmioty. Wszystko co musiał zrobić, to zapamiętać każde zdarzenie (w tym rok) i nazwiska ludzi, którzy zmienili świat.
Mimo to, że był dobry w każdej dziedzinie, Harry i tak ciężko pracował, desperacko próbując zaimponować swojej rodzinie i pokazać im, że jego niezdrowy stan psychiczny, nie przeszkadza mu w poprawnym funkcjonowaniu. Mógł żyć, jak każdy szczęśliwy człowiek.
Na pięć godzin został sam w domu. Usiadł na schodach dworu i uczył się, czytał, pisał... i tak w kółko.
Harry próbował skupić umysł tam, gdzie chciał. Starał się myśleć o imprezie, na którą został zaproszony, o szkole i nauce, ale do jego głowy dostawała się tylko jedna myśl.
Gdzie jest Louis?
aż się zdziwiłam jak szybko przeczytałam ten rozdział:(
OdpowiedzUsuńszkoda, że nie są dłuższe.
ale nic, czekam na kolejny x
@niallver
Hm, chyba nie było żadnych błędów :)
OdpowiedzUsuńOjej, Liam chodzi na boks i chce chronić Harry'ego, to kochane!
Ej, ale w mojej głowie też siedzi to pytanie: gdzie jest Louis? :(
No, czekam na następny rozdział.
Życzę powodzenia w tłumaczeniu,
Pozdrawiam
~@ilypena
Uhm... Szkoda, że Lou nie ma ;o
OdpowiedzUsuńAle ogólnie rozdział mi się podoba; dowiadujemy się trochę o przeszłości Hazzy i to jest ok :D
Niecierpliwie czekam na następny rozdział ^_^ :D
@OwhMyStyles x
Szkoda, że w tym rozdziale nie było Lou ;l
OdpowiedzUsuńSzybko strasznie zleciało czytanie tego rozdziału, ale
ogółem jest inny i świetny. Cóż pozostaje tylko czekać
na następny rozdział. Mam nadzieje, że Lou się
" odnajdzie " (: Kocham ! xx
@InMyHeartLarryS
czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńCudowny rozdzial (czytam sobie siedząc w wannie hihi) lece czytac następny xx
OdpowiedzUsuń@cutelarreh