Po tym, co się stało ostatniej nocy, Harry zdecydował, że zostanie w domu samemu nie wchodziło w rachubę. Przypomniał sobie, że to był Grande Manor, w którym oczywiście działy się dziwne rzeczy.
Starał się zachować spokój, ale bez skutku. Bał się jak cholera, miał nadzieję, że nie spotka ponownie czegoś takiego.
Tak więc, gdy jego mama zostawiła go samego w domu we wtorkowe popołudnie, wyszedł i zaczął iść szybko przez ogród, ignorując dudnienie w uszach. Nie śmiał spojrzeć w okna jego domu, bał się, że mógł w nich coś zobaczyć.
Widział zbyt wiele strasznych filmów o nawiedzonych domach, nie chciał stać się przeklęty łapiąc oko jakiegoś demona.
Szedł drogą, omijając rzędy kolorowych kwiatów, wysłuchiwał uważnie wszystkich ptaków i owadów.
Brzęczenie trzmiela, obok jego ucha było na tyle ciche i przyjemne, że mógłby zasnąć, ale głośne ćwierkotanie ptaków wysoko na drzewach i ostre piski różnych zwierząt, sprowadzały go do rzeczywistości.
- I'll forget you not... I'll forget you not... I'll forget you not... I'll look for you, maybe...
Cichy głos kilka kroków dalej, przyciągnął natychmiast uwagę Harry'ego. To był miękki i delikatny, kojący głos, że Harry nie miał serca, by przerwać osobie do której należał. Zamiast tego, słuchał głosu, który kontynuował śpiew nieznanego mu utworu.
- Where'd you go? Where'd you go? Where'd you go...
Harry zamknął oczy, pozwalając, by promienie słoneczne uderzyły w jego twarz i wspaniały głos pomógł mu się powoli uspokoić.
To wszystko skończyło się zbyt szybko jak dla niego. Słońce nie dawało mu już tyle ciepła, gdy głos nagle się zatrzymał.
- H-Harry? - zabrzmiał cichy głos po jego lewej stronie. Obrócił się i jego oczy ujrzały Louisa. Niebieskooki nieznajomy zerkał zza krzaku najwidoczniej przerażony.
Harry spojrzał mu głęboko w oczy, podchodząc do niego nie wygodnie, po prostu milcząc.
- Masz piękny głos, Louis. - szepnął Harry i podszedł powoli do bladego chłopca. Louis opuścił głowę w dół, na jego policzki wkradły się małe rumieńce.
- Naprawdę? Dziękuję, Harry. Doceniam Twoją dobroć.
Harry uśmiechnął się, na widok jego grzeczności. Louis rozejrzał się i złapał wzrok loczka ponownie.
- Przykro mi, jeśli nie chcesz mnie tutaj. Jestem tak przyzwyczajony do przychodzenia tutaj i po prostu zapominam, że ten dom jest już czyjąś własnością. Wyjdę, jeśli chcesz. - słowa rozlały się z ust Louisa. Harry zmarszczył brwi i potrząsnął głową.
- Och, na pewno mi nic nie przeszkadza. Właściwie, to szedłem do środka... chcesz wejść? - zapytał Harry. Louis zawahał się, zanim odpowiedział spokojnie. - Umm... tak, jasne. - skinął głową.
Harry wziął rękę Louisa. Kiedy ją dotknął, poczuł iskry, promieniujące od chłopca.
- Jezu, Lou, jesteś lodowaty! - wykrzyknął, ściskając mocniej jego rękę i przysuwając do bliżej siebie, starając się oddać mu trochę swojego ciepła. Louis się zaśmiał.
- Tak, wiem. Mam to w rodzinie. Moja matka zawszę była zimna w środku... - powiedział z grymasem na twarzy. Harry zignorował jego spojrzenie, nie chciał więcej borykać tego tematu. Milczał, aż dotarli do drzwi i zaprowadził Louisa do kuchni.
- Jaką herbatę wolisz? Imbir lub Yorkshire? - zapytał Harry podczas kopania w szafce.
- Yorkshire, poproszę.
Usłyszał krótką odpowiedź. Postawił czajnik na kuchence i oparł się na blacie, patrząc jak Louis podziwia obrazy wiszące na ścianach. Zauważył, jak chłopiec wygodnie czuł się w domu, ale Louis powiedział mu, że ten dom był wcześniej jego własnością.
Harry spojrzał w górę, podświadomie czepiając się stroju Louisa (który był ponownie staromodny).
- Przebywasz tu dużo czasu, prawda? - zapytał Harry.
Louis przytaknął. - Tak, rzeczywiście... -zatrzymał się, gdy zauważył, że Harry się na niego gapi po raz kolejny. - ...dlaczego pytasz? - dodał szybko.
Wargi Harry'ego zacisnęły się w prostą linię.
- Czy spotkało Cię coś... paranormalnego?
Louis rozszerzył oczy, a Harry szybko zaczął kontynuować, zanim Louis mógł się sprzeciwić.
- Po prostu... jesteś tutaj dłużej niż ja, a ja widziałem pewne rzeczy i słyszałem dużo dziwnych dźwięków. Po prostu myślałem, że Ty wcześniej też coś słyszałeś. Jestem tutaj tylko tydzień, a Ty mówiłeś, że przychodzisz tutaj codziennie... - powiedział.
Louis roześmiał się cicho do siebie, przykładając swoją małą dłoń do ust, jeśli Harry nie rozmawiałby, na tak poważny temat, uznałby to za słodkie. Uśmiechnął się i spojrzał na Louisa.
- Hm... cóż, tak. Ale nie wiem, czy powinienem Ci o tym mówić, nie chcę Cię straszyć. Nie wybaczyłbym sobie, gdybyś przeze mnie bał się własnego domu. - powiedział przepraszająco. Harry szybko pokręcił głową.
- Nie! Jest całkowicie w porządku, naprawdę muszę wiedzieć! Proszę. - poprosił.
Louis przygryzł wargę i westchnął, wyraźnie nadal nie mając pewności. - Widziałem małe dziewczynki, biegały i bawiły się ze sobą. Śmiały się dużo, były zawsze uśmiechnięte, więc im nie przeszkodziłem. - uśmiechnął się.
Harry patrzył na usta Louisa, czując jak kąciki jego ust unoszą się tworząc uśmiech. Chociaż jego religia nie uznawała związków tej samej płci, Harry sądził, że Louis jest naprawdę piękny. Cisza trwała, zanim słowa Louisa trafiły do Harry'ego.
Dziewczynki.
Śmiech.
Zabawa.
Szczęka Harry'ego rozluźniła się i odwrócił głowę, zamykając oczy. Jego oddech stał się ostry.
- Przepraszam, nie chciałem Cię przestraszyć, Harry.
Harry tylko potrząsnął głową, idąc w stronę czajnika, który zaczął gwizdać już dawno temu.
- Nie, jest w porządku, Lou. - oznajmił. - Sam Cię o to prosiłem. - Nalał parującą wodę do dwóch kubków i wrzucił do każdego po torebce herbaty. Ustawił na stole cukier i mleko.
Cieszył się, póki Louis nie oświadczył, że musi już iść. Przytulił Harry'ego krótko - Trzymaj się, Harry! - zawołał zanim zamknął za sobą drzwi wejściowe.
Harry postanowił polubić Louisa.
fantastyczny rozdział!
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny:)
@niallver
Ojej, Harry i Louis tacy uroczy tutaj!
OdpowiedzUsuńA końcówka taka xcdfcxcx!
Aż nie mogę się doczekać następnego,
pozdrawiam!
~@ilypena
Lou jest taki uroczy! :D
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się następnego rozdziału : )
@OwhMyStyles
Genialne opowiadanie, dziękuje za tłumaczenie :)
OdpowiedzUsuńCudo po prostu!
Kocham Cię xx
@cutelarreh
mam wrażenie ze Tomlinson jest duchem hahahah debil ja xd
OdpowiedzUsuńuuu super rozdział ale poprzedni to mnie kurwa zabił mega napiecie!
czekam na nn
@kika1613
Wszystko jest ok tylko nadal niektórych rzeczy nie rozumiem,
OdpowiedzUsuńmyślę, że dowiem się w następnych rozdziałach.
I cóż pierwsza słodka scenka! Hazz uważa, że Lewis
jest piękny omg Harreh ;3
@InMyHeartLarryS