poniedziałek, 3 marca 2014

03. Rozdział 3

 Niezręczna cisza otoczyła dwóch chłopców. Harry zesztywniał, a jego czy rozszerzyły się. Dlaczego ten chłopak tu był? Dlaczego powiedział Harry'emu, że tu mieszka? Czy próbował go przestraszyć, żeby ten uciekł? Louis zauważył reakcję chłopca i cicho zachichotał. 
- O mój Boże, przepraszam! Nie chciałem Cię przestraszyć. Chciałem powiedzieć, że mieszkam tutaj w pobliżu. Przychodzę do tego domu często, były właściciel powinien Wam o tym powiedzieć. - powiedział z mocnym akcentem Doncaster. Harry spojrzał na niego pytająco, krzyżując ramiona i stojąc ciężarem na jednej nodze. - Gdzie właściwie, jest  to "blisko"?, przecież najbliższy dom, jest jakieś pięć mil dalej.

Błękitne oczy chłopca patrzyły na Harry'ego, jego uśmiech się załamał i spojrzał w dół na swoje kolana. Zaczął mamrotać niezrozumiały potok słów, uważnie przyglądając się swoim palcom u rąk. Harry pochylił się nieco do przodu, chcąc usłyszeć, co chłopak mówił.

- Co powiedziałeś? Nie usłyszałem, kolego. - Harry westchnął zniecierpliwiony. Louis spoglądnął na niego z wielkimi szczenięcymi oczami, jego usta zacisnęły się w prostą linię. Wziął głęboki oddech.

- Nie mam domu. Mieszkam tam, gdzie nogi mnie poniosą. - Zerknął na Harry'ego, wstał i wyciągnął rękę w jego stronę. - Muszę iść.

Harry uśmiechnął się smutno i uścisną dłoń Louisa. - Jestem Harry. Jeśli chcesz, możesz tu przebywać. - Louis potrząsnął dłoń Harry'ego, po czym ją puścił. Uśmiechnął się i zaczął iść w kierunku bramy wyjścia, odwrócił się tylko raz, by spojrzeć jak burza loków znika w oddali.

***

Harry kołysał się i śpiewał do siebie, siedząc na huśtawce już dobrą godzinę lub dwie, do czasu gdy Anne zawołała go do środka, aby pomógł jej z obiadem. Gemma wróciła już do domu jakieś dwadzieścia minut temu, więc była już w kuchni. - Huśtawka jest wspaniała. - skomentował, patrząc na gotujące się ziemniaki.

Anne uśmiechnęła się do siebie, kiedy ustawiała talerze na stole. Patrzyła na Harry'ego jak pomagał stawiać naczynia, była z niego dumna.

***

Harry trzymał głowę w dół, idąc szkolnym korytarzem, upewniając się, aby nie złapać niczyich oczu. Nauczył się jednej rzeczy w szkole, było to nie zaglądanie komuś w oczy, ponieważ ten ktoś mógł wyczytać z nich wszystko. Ludzie byli jak psy, które wywąchiwały uzależnionych od narkotyków lub odnajdywały zaginione dzieci, ale wyczuwały też wrażliwość i strach. Wyglądają przyjaźnie dla swoich celów, a później ujawniają swoje prawdziwe oblicze. Harry szczerze nie potrzebował nikogo, po tym, co przeszedł dawno temu.

Miał przyjaciela Liama, zawsze go chronił, jeśli ktoś chciał zrobić z niego popychadło. Wiele osób się go bało, po prostu wiedzieli, że brał lekcje boksu. Liam i Harry wiedzieli o sobie wszystko. Liam rozumiał Harry'ego bez słowa. Szczerze mówiąc, Harry'emu było dobrze tylko z jednym znajomym, nawet jeśli dziewczyna Liama przebywała z nim przez większość czasu.

Liam wyrwał Harry'ego z myśli, kiedy położył rękę na jego ramieniu, idąc z nim w kierunku szafki. - Wydajesz się nieco inny, Haz... Czy stało się coś w domu w ten weekend? Czy w Twoim kościele ksiądz znowu powiedział coś o prawach gejów? - skrzywił się. Harry pokręcił szybko głową, nie chcąc, by przyjaciel ocenił księdza Jakuba pochopnie. - Nie, zdecydowanie nie. Tyle, że... cóż, pierwsza noc w nowym domu. Słyszałem kroki i takie tam.

Liam wytrzeszczył oczy i uśmiechnął się. - Stary, to jest mega! Coś jeszcze? - Harry spojrzał na niego z niedowierzaniem. Jak on mógł myśleć, że to jest fajne? Harry przypomniał sobie, jakie to było wstrząsające. Był pewien, że Liam zareagował by tak samo jak on. 

- Tak, myślę kurwa, że umarłbyś ze strachu. - Zignorował Liama, za to ten rzucił ostrzegawczym spojrzeniem na przekleństwo, zdecydowanie powinien udać się do kościoła w tym tygodniu. Jego matka niestety powiedziała pewnej osobie, żeby miała oko na Harry'ego w szkole, by upewnić się, że zachowuję się dobrze i w szacunku do Boga. Harry musiał przyznać, że Liam spisywał się fantastycznie w tej robocie, jak do tej pory. - Słyszałem też chichot, który był tuż za moimi drzwiami. Chichot.

Harry zatrzymał się przy szafce, wyciągnął z niej materiały potrzebne Liamowi na pierwsze zajęcia. - Wow... to szaleństwo. Nie sądzisz przecież... no wiesz... że ktoś chce zrobić Ci krzywdę, prawda? - Harry zamknął swoją szafkę i spojrzał na Liama. - Hej! - usłyszeli głos wydobywający się z małego ciała. Dziewczyna dołączyła do nich, Liam owinął swoją rękę wokół jej tali i pocałował ją w odpowiedzi. Harry stał niezgrabnie przed nimi.

- Cześć, Harry! - przywitała się z uśmiechem. Harry posłał jej uśmiech. Zadzwonił dzwonek i wszyscy udali się do klasy od biologii.

***   

Po pełnym dniu PDA, Harry wreszcie z ulgą wrócił do domu, chcąc odpocząć. Harry nie powiedziałby, że był zazdrosny o Liama i Danielle. Nawet cieszył go fakt, że mają oni silne i zdrowe relacje. Ostatnią dziewczynę Harry miał w ósmej klasie. Miała na imię Jade, była najsłodszą i najcichszą dziewczyną jaką kiedykolwiek spotkał. Niestety zerwał z nią, w lecie, zanim jeszcze zaczął liceum. Ona ciągle piła z przyjaciółmi, puszczała się z kim popadnie (chociaż miała chłopaka), Harry po prostu stracił do niej szacunek i się rozstali, ale bez żadnych większych komplikacji. Jade na szczęście zrozumiała i nadal uśmiechała się do niego na korytarzu. Harry zdał sobie sprawę, że po prostu nie znalazł jeszcze właściwej dziewczyny. Nie, że jej szukał. Teraz wiedział, że jego mama potrzebuje go bardziej niż kiedykolwiek, z powodu rozwodu z ojcem. Mimo wszystko, to ona pomogła mu się pozbierać. 

Od czasu przeprowadzki do Grande Manor, Harry nie mógł znaleźć autobusu, który jechałby na tyle daleko, aby zawieźć go po szkole do domu, więc Anne wzięła trochę czasu wolnego, aby móc odbierać go ze szkoły, po czym szybko wracała do pracy. Harry przypomniał sobie, aby podziękować mamie, był wdzięczny, że tak jemu pomagała. Gemma była szczęściarą (zresztą kiedy ona nie była?) i jeździła sama do szkoły i z powrotem. Przynajmniej ona miała życie pod kontrolą. 

Anne pocałowała syna w policzek na pożegnanie, spiesząc z powrotem do samochodu, opuszczając dom. Harry ruszył do lodówki, czując potrzebę głodu.

Usiadł na jednym krześle od stolików barowych, wziął ciastko w rękę i postawił szklankę soku na przeciwko siebie. Gdy nagle usłyszał to coś. Odrębny, spokojny, subtelny... na pewno to słyszał. Zatrzymał przeżuwanie ciastka i uniósł głowę wysoko, przechylając ją delikatnie, tak, że jego ucho znajdowało się na przeciwko schodów. To nie był ten sam dźwięk co poprzednio... to było wycie, pociąganie nosem. Krzyk, ktoś płakał w jego domu. Co jeśli Harry był w niebezpieczeństwie?

Harry wysłuchiwał przerywany krzyk i szloch. Powoli wstał z fotela, przestraszony i zdezorientowany. Okrzyki stawały się pozornie coraz głośniejsze. Harry skierował się w stronę schodów, każdy jego krok, to każdy nowy i coraz głośniejszy krzyk z nieznanego źródła. Nowy gwałtowny oddech, nowy szloch.

Znajdował się już na szczycie schodów, gdy przerwał swoje ruchy, wysłuchując nierównego oddechu i płaczu wydobywającego się z końca korytarza... z jego pokoju. Szedł szybko, ale po cichu. Dywan pod jego stopami, zmniejszał hałas który on wydobywał. Zatrzymał się przed drzwiami swojego pokoju.

Położył dłoń na klamce i przycisnął swoje ucho do drzwi. Harry uważnie słuchał krzyków. Brzmiały tak złamanie, pusto... że to wystarczało, aby łzy napłynęły do jego oczu.

Biorąc głęboki oddech, pchnął drzwi, ignorując huk drewna który wydobył się w połączeniu ze ścianą. 

Przeskanował oczami pokoju. Nie zauważył niczego innego. Nikt nie siedział na łóżku czy na krześle w ciemnym kącie. Wszystko było tak, jak to zostawił.

Harry odetchnął głęboko, zimnym powietrzem. Potrząsną głową, nie chciał uwierzyć, że ktokolwiek tu był, być może nadal się tutaj znajdował.

6 komentarzy:

  1. O masakra. Takie napięcie! Jestem mega zadowolona z tego rozdziału. Zrobił na mnie wrażenie.
    Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.
    Życzę weny
    ~@ilypena

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu :o
    Masakra... :o
    To napięcie, wow.
    Nie wiem co powiedzieć, ten fanfic chyba robi się jednym z moich ulubionych *o*

    @OwhMyStyles

    OdpowiedzUsuń
  3. O Boże...
    Jest mi smutno z powodu Louis'a, ale
    końcówką rozwaliłaś system ...
    Kurde te ff nie jest specyficzne i to mi się
    naprawdę podoba, czekam na kolejną część !
    @InMyHeartLarryS

    OdpowiedzUsuń
  4. o raaajciu! to opowiadanie jest świetne!

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurwa czytalam to w lozku przed chwila i omfg boje sie teraz lol. To jest ZAJEBISTE. Kocham cię za to tłumaczenie. Z niecierpliwoscia czekam na następny rozdzial xx
    @cutelarreh (jeśli informujesz na Twitterze to mnie tez informuj Skarbie x)

    OdpowiedzUsuń
  6. muszę pochwalić tłumacza, serio. ten rozdział jest genialny!
    @niallver

    OdpowiedzUsuń