- Harry obudź się. Masz godzinę na przygotowanie się do kościoła. - Było wcześnie rano. Harry'ego obudził głos Anne. Harry otworzył oczy na trzy, był zbyt przestraszony i spanikowany. Zrzucił nogi z łóżka i ruszył do łazienki, która znajdowała się po drugiej stronie korytarza. Szybko sprawdził czy nie było w niej żadnych pajęczyn i robaków, po czym wszedł pod prysznic i się przemył. Jego żołądek kurczył się z głodu.
Harry zmywał naczynia w zlewie i słuchał rozmowy Anny i Gemmy w jadalni. - Dobrze spałaś? - Harry wszedł do pokoju i zaczął sprzątać serwetki i opakowania, pomagając matce posprzątać stół. Gemma podniosła talerz i chwyciła szklankę drugą ręką. - Jasne! Dom był ciepły i cichy. - Brwi Harry'ego uniosły się. Cichy?
- Wy nie... nie słyszałyście niczego? - zapytał. Anne uniosła brwi na syna. - A miałam coś słyszeć?
Harry potrząsnął głową i wyrzucił z myśli to, o czym przed chwilą sobie pomyślał. Chwycił kurtkę i czekał na dziewczyny, aż przygotują się do wyjścia.
***
Zazwyczaj Harry skupiał całą uwagę na modlitwie. Wiedział, że jego matka i ojciec, chcieli by został jak najlepiej wychowany, na lojalnego i religijnego człowieka. Mimo, że wierzył w Boga, nie wierzył we wszystko co było napisane w Biblii. Ale słuchał każdego słowa którego mówiła, każda niedziela była dla niego dniem szczególnym.
Jednak tym razem, jego umysł zaprzątało coś innego.
Grande Manor, jego dom. Czy możliwe, że w nim straszyło? Huśtawka kołysząca się, bez niczyjej pomocy, kroki na korytarzu, gdy każdy w domu spał, chichot pozornie młodej dziewczyny. Najmłodsza pani w domu miała 24 lata, była to Gemma. Harry nie chciał wierzyć, we wszystko co mu opowiadali. Ale teraz, opowieść o "dzieciach" nabrała nagle sensu.
Harry ocknął się z transu, gdy ich rząd został powołany do przyjęcia komunii. Jego matka rzuciła mu surowe spojrzenie, a Gemma zachichotała.
***
Gemma poszła z koleżanką, więc w samochodzie została tylko Anne i jej syn. Spojrzała na prawo, widząc jak jej syn patrzy przez okno, pogrążony w myślach. - Harry. - zaczęła. Chłopak odwrócił głowę, wiedząc, że nie należy ignorować własnej matki. - Tak, mamo?
Westchnęła, patrząc na niego. Był dobrym chłopcem i nigdy nie było z nim kłopotów. Jedyny problem, który miała z nim naprawdę, to była ciężka depresja z którą zmagał się gdy miał trzynaście lat, wtedy też próbował się samookaleczać. Anne nie pozwalała na żadne tajemnice w rodzinie, po tym, co się stało. Harry musiał odpowiadać na każde pytanie szczerze.
- Dlaczego byłeś taki roztargniony podczas dzisiejszej Mszy? - zapytała cicho, nie spuszczając wzroku z drogi. Harry przełknął ślinę i przesunął się w fotelu. Minęło kilka chwili, ale Anne nic nie powiedziała, tylko czekała aż Harry jej odpowie. Chłopak zamknął oczy i westchną, zanim w końcu odpowiedział. - Słyszałem coś dzisiaj w nocy i później nie mogłem spać.
Anne zmarszczyła brwi. - Co słyszałeś?
- Najpierw usłyszałem pukanie w pokoju, obok mnie, wydobywało się ze ściany. Potem huk na dole i kroki na korytarzu. Naprawdę widziałem lekkie ślady, jak ślady jakiegoś dziecka. Ostatnią rzeczą jaką usłyszałem był chichot, tuż obok moich drzwi. To coś było dosłownie po drugiej stronie tego kawałka drewna, mamo! Byłem przerażony.
Anne wzięła głęboki wdech i spoglądnęła na syna. Złapała dłoń Harry'ego. - Jestem pewna, że byłeś po prostu zmęczony, kochanie. Po prostu... powiedz mi następnym razem, gdy coś usłyszysz, dobrze? - powiedziała powoli, czując się po prostu głupio o tym mówić. Harry kiwnął głową i z powrotem odwrócił się do okna, wciąż trzymając dłoń matki.
***
Tak szybko, jak ich samochód zaparkował przed domem, Harry wysiadł i ruszył w kierunku domu. Anne pozwoliła mu odejść, wiedząc że jej syn lubi przebywać sam.
Chłopak przeszedł przez rzędy różnych roślin i kwiatów, niektórych dotykając. Natknął się na ławkę i usiadł na niej, patrząc na masywny przed nim dom. Wyglądał ponuro od tyłu. Nie było żadnych posągów, aby go ożywić, tylko mech i cegły.
Oderwał wzrok od budynku i teraz spoglądał na drzewo. Harry po raz kolejny był w szoku. Jego mięśnie napięły się, a oddech się zatrzymał, ale tylko na chwilę, zanim zorientował się, że powinien chyba oddychać, jeśli chce dalej żyć.
Huśtawka poruszała się ponownie, jednak nie sama. Nie, nie, nie. Tym zaskoczeniem Harry'ego był chłopak o brązowych włosach. Siedział na huśtawce, odpychając się nogami od ziemi.
Stopy Harry'ego zaczęły poruszać się same i zanim się zorientował, co się dzieje, stał siedem metrów od chłopca. Nieznajomy był nadal nie świadomy obecności loczka, nucił cicho jakąś piosenkę, której Harry nigdy nie słyszał. Harry odchrząknął, skutecznie zdobywając uwagę chłopca. Nie był zaskoczony czy przerażony. Zamiast tego łagodnie się uśmiechał, kiedy odwrócił się w stronę Harry'ego. Miał niebieskie oczy jak niebo i bladą twarz. Harry wpatrywał się w jego oczy, po chwili mrugnął i wziął głęboki oddech.
- Cześć, kim jesteś?
Chłopiec wstał z huśtawki, ale tylko po to, żeby usiąść na niej z powrotem, ale tym razem w kierunku loczka. Miał na sobie ubrania, które Harry widział tylko w podręczniku od historii. Brązowe spodnie z szelkami i czarną koszulkę z długim rękawem. Jego buty były ciemnoszare, sznurowane. Wyglądały jak te, które nosili wszyscy na początku 1900 roku. Pasowały mu, ale przecież był rok 2013. Chłopiec o jasnoniebieskich oczach patrzył na Harry'ego, ciekaw jak na jego widok zareaguje.
- Nazywam się Louis, mieszkam tutaj.
- Nazywam się Louis, mieszkam tutaj.
jeju. wspaniały!
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział jnmfd
@niallver
Czy w tym domu ktoś zamordował Louisa czy jak? Boże, tyle myśli!
OdpowiedzUsuńJest genialnie, nie mogę się doczekać ciągu dalszego :)
Jedyne opowiadanie z Larrym, które tak mnie zainteresowało :D
Życzę dużo weny
~@ilypena
końcówka ciekawa, czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńOd początku myślałam, że to opowiadanie będzie podobne
OdpowiedzUsuńdo innych o Larry'm, ale to naprawdę jest pozytywnie - inne?
Końcówka była zadziwiająca i cóż jestem ciekawa
reakcji Hazzy. Jestem ciekawa czy między nimi będzie
coś więcej niż przyjaźń, bo tak czy siak to chyba dzieci?
W każdym razie jestem pozytywnie zaskoczona
i czekam na kolejny rozdział ;')
@InMyHeartLarryS xx
Uwielbiam takie opowiadania, nie mogę doczekać się następnego rozdziału :D x
OdpowiedzUsuńDobraa mamy Lou huhu, ciekawe czy to on tak nastraszył ostatnio Hazze.
OdpowiedzUsuńHmmmm.. widzę jeszcze kilka błędów - mianowicie czasami zdania nie mają sensu lmao przepraszam ze się czepiam ale human i te sprawy
okk depresja i okaleczanie bohatera WOW SZOK
no kurde hazz słysząc kroki na korytarzu to sika w gacie a jak widzi nieznaną osobe w dodatku u sb w domu no to idzie się przedstawić hahahaha co z Tb nie tak Harry?!?!?!
Dobraa czekam na nn xx
@kika1613
Wspaniale x :)
OdpowiedzUsuń@begleekbehappy